Historia torby Grüezi
Jak powstała torba Grüezi bag®
Markus Wiesböck jest założycielem, właścicielem i twórcą produktu Grüezi bag®. Przedsiębiorcy tacy jak on stali się rzadkością: podejmują osobiste ryzyko, posiadają wszechstronne talenty i zawsze poszukują unikalnych innowacji.
W 1987 roku ukończył naukę w szkole sprzedawcy detalicznego w dziale śpiworów dużego sklepu sportowego, a jako zapalony miłośnik aktywności na świeżym powietrzu w 1996 roku otworzył własny sklep z artykułami turystycznymi.
Zaczął od wizji idealnego śpiwora. pierwszy dla innych marek, Aby opracować śpiwory. Ostatecznie jednak Markus chciał zrealizować życzenia i sugestie klientów oraz własne pomysły: w 2010 roku na rynku pojawiły się jego pierwsze śpiwory z włókien syntetycznych pod nazwą „Kultschlafsack GmbH” – z uderzającym wzorem - i uderzającą piosenką!
Wizja idealnego śpiwora
Teraz nadarzyła się okazja, by stworzyć swój wymarzony śpiwór: wykonany z naturalnych materiałów i o wygodnym kroju. Tak oto, prawie 30 lat temu, z błyskotliwym pomysłem biznesowym, ogromną innowacyjnością i gotowością do podejmowania ryzyka, wystartował z marką „Grüezi bag®”, a w 2015 roku stworzył śpiwór „Biopod Wool Zero”. Dzięki niemu zdobył prestiżową nagrodę ISPO Industry Award 2015, a po niej kolejne wyróżnienia.
Pierwsze torby Grüezi zostaną wprowadzone na rynek w 2016 r., a pierwsze modele DownWool w 2017 r.®Śpiwór. W 2018 roku opracowano pierwszy śpiwór wykonany w 100% z naturalnych surowców. W 2019 roku kolekcja domowa rozszerzyła asortyment outdoorowy o funkcję ogrzewania i wełniany koc regulujący klimat. W 2020 roku kolekcja śpiworów została poszerzona o podgrzewaną kolekcję hybrydową DownWool, a od 2022 roku – o DownWool.®-Kurtki na rynku.
Torba Grüezi będzie dostępna w sprzedaży od 2023 roku.® również kołdry z puchem wełnianym®- Wypełnienie. Kurtka SilkWool zostanie wprowadzona na rynek w 2024 roku: idealna do aktywności o wysokiej intensywności dzięki ociepleniu z jedwabiu i wełny.
W 2026 roku torba Grüezi będzie obchodzić wyjątkową rocznicę: marka będzie obchodzić 10-lecie! Świętuj z nami na www.gz-bag.de/pages/10-jahre.
Osobista relacja z moich doświadczeń jako przedsiębiorcy startupowego
Podczas praktyk, oczywiście w dziale śpiworów dużego sklepu z odzieżą sportową, oferującego niemal każdą markę, nauczyłem się wiele o śpiworach. Ale najlepszymi nauczycielami byli klienci. Wyrażali swoje życzenia i opinie, a ja je zapamiętywałem. Później, w moim własnym sklepie outdoorowym, przez 20 lat zbierałem dalsze informacje. W tym czasie zacząłem również projektować śpiwory dla innych marek. Ale potem chciałem zająć się realizacją życzeń i sugestii moich klientów, aby w końcu stworzyć idealny śpiwór.
Jak to wszystko się zaczęło
Najpierw pomysł, a potem wszystko poszło nie tak! Moja pierwsza próba w 2012 roku, aby zrealizować mój pomysł i zlecić produkcję śpiworów na zamówienie dużej firmie produkującej śpiwory, zakończyła się klapą. Liczył się tylko zysk, co praktycznie uniemożliwiło mi realizację moich pomysłów. Jak to często bywa, skończyło się kłótniami i procesami sądowymi. Teraz zastanawiałem się: „Czy powinienem się poddać? Hmmm, nie, tak łatwo się nie poddaję!”. Więc googlowałem jak szalony i szukałem firmy produkującej śpiwory. Niestety, nie mogłem znaleźć odpowiedniego producenta w Niemczech ani w okolicznych krajach. Kontynuowałem więc poszukiwania w Azji. Byłem trochę zdenerwowany. Po długich poszukiwaniach znalazłem trzy firmy. No dobrze, zebrałem całą odwagę, wsiadłem do samolotu i poleciałem do Azji.
Przygoda w Chinach
Po 14-godzinnym locie i co najmniej trzech kontrolach na stanowiskach bezpieczeństwa, żeby sprawdzić, czy mam gorączkę (Chińczycy lubią to robić), byłem w Szanghaju. O rany, trochę większym niż Monachium – i trochę zagmatwanym. Miałem trzy adresy producentów, które chciałem odwiedzić już pierwszego dnia.
Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy do pierwszej. Ale znalezienie jej nie było takie łatwe. Poszliśmy w małą boczną uliczkę, a taksówka zatrzymała się przed czymś w rodzaju warsztatu samochodowego. Hej, co to jest, prawda? O rany, firma warsztatowa – w internecie wyglądała na większą. Po dwóch minutach luźnej rozmowy stało się jasne, że nie dadzą rady.
Dalej, pod kolejny adres: wieżowiec, 10. piętro, pokój 50000001. Hmm, pokój jest mały, ale pełen jedzenia i dwóch śpiących Chińczyków. Nikt tu nie szyje śpiworów, więc to odpada.
Ruszamy pod trzeci adres. Wow, ogromna firma – dadzą radę. Produkują śpiwory od dekad. Szef też mnie przywitał. Jednak moje zamówienie było dla nich za małe. Chciałem wiele modeli, a nie tylko jeden. Mmph – zniechęcony, poszedłem do hotelu.
Poddać się czy kontynuować? Miałem dobrego znajomego w Niemczech, który miał powiązania z Chinami. Dobra, zadzwonię do niego, w końcu jestem tu na tydzień. I co innego miałem zrobić? Miałem szczęście: znał menedżera dużej niemieckiej firmy komputerowej, która tam produkuje. Mój znajomy nawet od razu umówił się na spotkanie.
Wjechałem więc do ogromnego, nowego biura i stanąłem twarzą w twarz z bardzo wysoko postawionym pracownikiem. I… był naprawdę miły! Wow! Kazał pracownikom wybrać firmy, które mogłyby produkować śpiwory, a potem pojechaliśmy do tych firm jego limuzyną. To zrobiło zupełnie inne wrażenie, hehehe! I rzeczywiście, duża firma, która produkuje również śpiwory dla innych marek, zaakceptowała.
Wow: Kultowy śpiwór się narodził! I nic nie stanowiło problemu. Udało mi się zrealizować wszystkie projekty i cięcia. I nawet zrobili dla mnie materiały, jakich chciałem. Tak to działa. (Muszą tylko przerobić to jedzenie w Chinach. Rany, aż mi się niedobrze zrobiło. Jedzą tam naprawdę dobre rzeczy: kurze pazury, węgorze i inne niezidentyfikowane rzeczy, fuj!)
Najtrudniejszą częścią była realizacja moich projektów. Musiałem sam opracować i wydrukować każdy materiał. Czegoś takiego jeszcze nie robiono. Czasami byłem zszokowany ilością pracy, jaką to wymagało. Jeśli projekt śpiwora ma 10 kolorów, potrzeba 10 gigantycznych aluminiowych rolek, każda o długości 5 metrów i średnicy 60 centymetrów, jako negatywów. I są drogie. Ale to właśnie czyni moje śpiwory wyjątkowymi. Wykonano mnóstwo próbek, dopasowano cięcia, dodano więcej wypełnienia i wybrano różne materiały.
Następnie udaj się do TÜV SÜD w Szanghaju (tak, mają tam takie, i to z Bawarii). Testują je pod każdym względem, aby upewnić się, że śpiwór nie tylko jest wygodny, ale także spełnia wszystkie normy.

Nareszcie ukończony: Syntetyczny śpiwór, którego nie będziesz chciał się pozbyć. Tak miękki i przytulny, technicznie zaawansowany, po prostu taki, w którym po prostu musisz się położyć. I ma świetny design!
Pierwszy śpiwór puchowy - Spider Down
Moim arcydziełem w 2014 roku był śpiwór puchowy. Planowałem go prawie 20 lat. Nowy system komór, nowe materiały. To było naprawdę trudne! Ponownie, znajoma z Niemiec zajęła się przygotowaniem, a ja mogłem spotkać się z ekspertką od śpiworów puchowych w Chinach. Pokazałem jej mój nowy pomysł. Była bardzo krytyczna. Bardzo, bardzo krytyczna i wszystko dokładnie przeliczyła: parametry termiczne, wagę, koszty materiałów itd. I faktycznie zleciła wykonanie próbki.

Nie mogłam w to uwierzyć: było lepiej, niż sobie wyobrażałam! Skopiowałam system komór z natury; był on skonstruowany jak pajęczyna, żeby puch się nie ślizgał. A oni wyhaftowali mojego pająka pośrodku. Zależało mi na wełnie merynosów w okolicy stóp, która utrzymuje stopy suche i ciepłe oraz zapobiega powstawaniu nieprzyjemnych zapachów. Wysokiej jakości materiały zewnętrzne i wewnętrzne, stosunek puchu 90/10 i niewielki rozmiar po spakowaniu to kolejne cechy, które wyróżniały Spider Down. Miał wszystko. Mogłam wrócić do Niemiec.
Mój wniosek o Chinach: Chińczycy są bardzo mili. Trzeba ich po prostu zrozumieć: to ludzie tacy jak my, tylko myślą trochę inaczej. Ale po kilku piwach wszyscy jesteśmy tacy sami.
Od 2016 roku: powstaje torba Grüezi bag®, której częścią jest wełna
W końcu udało nam się nawiązać współpracę ze specjalistycznymi sprzedawcami detalicznymi i udało mi się osiągnąć poziom produkcji potrzebny do stworzenia jeszcze lepszych śpiworów. Oczywiście zależało mi na naturalnym materiale. Zawsze uwielbiałam wełnę. Od kiedy używam wełnianej pościeli i wełnianych podkładów, śpię o wiele lepiej w łóżku. Poza tym odzież z wełny merynosów zawsze była o wiele wygodniejsza podczas uprawiania sportów górskich.
Dlaczego liczne zalety wełny nie miałyby sprawdzić się również w śpiworze?
Wystarczy, że napełnisz swój śpiwór wełną i zobaczysz, co się stanie. :-)
Niestety, nie było tak łatwo. Pierwszy wełniany śpiwór był zdecydowanie za ciężki, a po praniu wypełnienie zniknęło, a pralka się zatkała. Ale kto się tak łatwo poddaje? Próbowałam wielu różnych wzorów, o różnych krojach, komorach, mieszankach wełny... Bezskutecznie. Śpiwór albo nie grzał, albo był za ciężki, albo nie nadawał się do prania, albo spełniał wszystkie te kryteria. Byłam bliska poddania się. Ale ja się tak łatwo nie poddaję.
Problem polegał na tym, że w śpiworze potrzeba dużo wełny, a duża jej ilość może się znacznie skurczyć po praniu. Wtedy pojawił się pomysł ustabilizowania wełny skrobią kukurydzianą i wbudowania nowego rodzaju wełny do śpiwora.

Nadszedł czas na rozpoczęcie testów. Przeprowadzono badania termowizyjne, zbadano osoby badane i przeprowadzono testy laboratoryjne (wszystkie te badania były bardzo kosztowne). Pieniądze powoli stawały się coraz bardziej ograniczone, ponieważ musieliśmy wcześniej wykonać wiele testów, a koszt jednego badania laboratoryjnego może sięgać nawet 2.000 euro. Chociaż było to dość opłacalne, nie dałem się zniechęcić.
I po tym, co wydawało się setnym wzorem na śpiwór, w końcu narodził się idealny wełniany śpiwór. Mały, lekki, nadający się do prania. Dokładnie taki, jaki powinien być: Biopod Wool Zero.W końcu miałem swój wymarzony śpiwór.
Reakcje na pierwszy wełniany śpiwór były entuzjastyczne. Nasz Biopod Wool Zero otrzymał nagrodę Nagroda branży outdoorowej, 2016 z Wybór redaktorów z magazynu Outdoor Magazine i w 2017 roku z Niemiecka nagroda za wzornictwo nagrodzony.
Torba Grüezi na pokazie
Po długim wieczorze spędzonym na oglądaniu telewizji wpadłem na pomysł, żeby zgłosić się do programu „Mit den Löwen”. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy otrzymałem zaproszenie. I jak bardzo się ucieszyłem, gdy w dniu nagrania, po godzinach oczekiwania, w końcu nadeszła moja kolej na prezentację.
Nie powinnam być taka zdenerwowana: lwom spodobały się moje śpiwory i chciały się do mnie przyłączyć. Ralf Dümmel nawet podwoiła swoją ofertę.
Bardzo dziękujemy za ofertę. Ponieważ jednak chcę nadal rozwijać innowacyjne śpiwory (czasem nieopłacalnie, ale z wielką pasją), postanowiłem samodzielnie rozwijać firmę.
2017: Cud komfortu – Biopod Hybrid Wool/Down
Po tym, jak w końcu kupiliśmy wełniany śpiwór, pozostał jeden problem. Wełna sprawdza się świetnie w temperaturach do nieco powyżej zera stopni Celsjusza, ale poniżej tej temperatury potrzebny jest puch, żeby śpiwór nie był zbyt ciężki. Kolejnym problemem było to, że puch ma tendencję do ślizgania się i trudno go prać i suszyć. Zaczęliśmy więc od nowa. Testuj, próbuj, testuj, próbuj.

Rozwiązaniem było przekształcenie puchu w puchową wełnę w jednym procesie. Ta puchowa wełna nie mogła się już ślizgać. I co najważniejsze: śpiwór jest niezwykle łatwy w praniu i suszeniu, bez zlepiania się puchu. Nowy Biopod Hybrydowy Wełna/Puch – nasza nowa gwiazda na niebie. To był kolejny wielki sukces magazynu Outdoor. Wybór redaktorów W ten sposób po raz drugi z rzędu zdobyliśmy prestiżową nagrodę Śpiwora Roku.
Ale jak to bywa z wszystkimi dobrymi rzeczami, pojawił się problem. Koszty produkcji puchu polarowego są bardzo wysokie. Dlatego do tej pory wyprodukowaliśmy tylko jeden model z jego wykorzystaniem. Dla mnie jednak Biopod Hybrid Wool/Down to jeden z najlepszych i najłatwiejszych w pielęgnacji śpiworów puchowych na rynku.
2018: Kolejna innowacja w dziedzinie wełny sprawdza się w niskich temperaturach
Aby poprawić właściwości izolacyjne w temperaturach poniżej zera, zachowując jednocześnie lekkość konstrukcji, przeprowadziliśmy szeroko zakrojone testy z puchem i wełną. Jak optymalnie połączyć puch i wełnę, aby śpiwór był zmywalny, regulował klimat i zapewniał ciepło nawet w temperaturach do 0°C? Wyniki tej serii testów zdobyły nagrodę Outdoor Industry Award 2017: Nasz Seria Biopod DownWoolTo, co brzmiało tak łatwo, okazało się niezwykle trudne: na początku puch nie chciał się połączyć z wełną, a ja myślałem, że im więcej wełny, tym lepiej. Dzięki licznym testom odkryłem, po pierwsze, optymalną ilość wełny, a po drugie, jak mechanicznie połączyć wełnę z puchem.
Przyszłość należy do wełny!
W ostatnich latach pojawiło się wiele nowych modeli. DownWool® to nasz opatentowany materiał izolacyjny; działa jak lekki, naturalny klimatyzator, tworząc wspaniałe warunki do snu. Jest lekki i ma niewielkie wymiary po złożeniu.
Sprzeciwiliśmy się temu trendowi, optymalizując nasze produkty pod kątem doskonałych warunków do spania. Trend zmierza w kierunku coraz lżejszych śpiworów, które wkrótce stają się ciasne jak skórki kiełbasy. Nie idziemy w tym kierunku. Nasze śpiwory są lekkie i zajmują mało miejsca po spakowaniu, ale nie należą do najlżejszych. Są jednak wygodnie skrojone i zapewnią Ci dobry sen.
W naszych kurtkach DownWool stosujemy również wypełnienie DownWool®, które zapewnia suche i komfortowe warunki noszenia wewnątrz kurtki.
Nie stoimy w miejscu, wciąż się rozwijamy. Bądźcie czujni, bo wkrótce się pojawi!
Zawsze dbamy również o środowisko, więcej o tym tutaj.


