Bezpośrednia korespondencja od TaChicks do nas!
W końcu znalazłem czas, żeby napisać do Ciebie osobiście.
Myślę, że śledzisz naszą historię TaChicks; widziałam, że udostępniłaś już zdjęcie na Facebooku...
Jeśli czytaliście bloga, to na pewno słyszeliście o naszym absolutnym entuzjazmie dla śpiworów!!?
Nie jestem (jak przyznałam na początku) wielką fanką śpiworów, wolę ogromny koc wokół siebie – ale naprawdę nie chciałam znowu rozstawać się z Grüezi Bag… Zabrałam go już ze sobą przed rajdem, żeby przetestować go na kempingu z dziećmi, i nieważne, czy w Allgäu, na rozległym stepie, na płaskowyżu tadżyckim, czy przy rumuńskich stolikach z piwem na naszej imprezie przy punkcie kontrolnym: każda noc była idealna! Nigdy nie było mi zimno, nigdy nie spociłam się, zawsze było przytulnie!
Załączam nasze cztery najlepsze zdjęcia śpiworów. Jestem załamana (!!!), że nie udało nam się zrobić dobrego zdjęcia w naszym obozie na płaskowyżu!!!! Ale było tak zimno!!! Zanim rozbiliśmy obóz, było już prawie ciemno. Trzęsliśmy się z zimna w burzy i błyskawicznie wpełzliśmy do „łóżka” (naszego Seppa)... A rano byliśmy tak zajęci skrobaniem lodu, parzeniem herbaty i martwieniem się o odholowanie samochodu (nasz rozrusznik już się zepsuł i ciągle byliśmy zależni od innej ekipy), że kompletnie zapomnieliśmy o zdjęciach... Bardzo, bardzo irytujące, ale niestety nic już na to nie poradzimy.



